Nikuya - 2011-07-04 17:22:45

Sale lekarskie. Duże pomieszczenia z dużą ilością łóżek z duża ilością rannych. Krencą się tu członkowie oddziału czwartego i pomagają chorym. Szybkie działania i dobra opieka zawsze przywrócą zdrowie.

Nikuya - 2011-07-04 17:25:32

Kammitora wszedł do budynku. Za drzwiami znajdowała się recepcja, a co jakiś czas przebiegali tu członkowie IV oddziału. Na widok kapitana wszyscy się zatrzymali i ukłonili.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 17:27:37

Na ukłony shinigamich z IV oddziału zareagowałem podniesieniem ręki. Rzekłem:
- Proszę, darujcie sobie ceremoniał. Nie zwracajcie na mnie uwagi. - po czym uśmiechnąłem się sztucznie, jak zwykle.

Postanowiłem zaczepić jednego z nich.

- Przepraszam, że Ci przeszkadzam. Chciałbym porozmawiać z Waruku Beku. Jest w stanie rozmawiać? - zapytałem

Nikuya - 2011-07-04 17:38:27

Wszyscy wrócili do swoich zadań pospiesznie biegnąc we wszystkie strony.
N-nie wiem, przepraszam, najlepiej spyt-tać w r-recepcji. - pospieszni odpowiedział młody dywizjonista. Ukłonił się i wskazał ręką młodą shinigami za biurkiem pełnych papierów. Potem odszedł.
Gdy dotarłeś do stanowiska pani recepcjonistki, ona już czekała uśmiechnięta. - Witam Kapitana Jizoku. - z ukłonem się przywitała. - Przepraszam, ale słyszałam rozmowę kapitana. Pozwoliłam sobie wyszukać i przygotować dokumenty pana Waruku. - przysunęła dwie kartki w twoja stronę.
Większości z dokumentów nie zrozumiałeś, ale ogólnie sprawy nie miały się za dobrze. Cierpiał na rzadką, nieuleczalną chorobę płuc. Sala numer 2, łóżko 17-ste.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 17:43:35

- Dziękuję za pomoc. - powiedziałem po czym zwróciłem oczy w stronę kartek.

Gdy dowiedziałem się już gdzie leży, u;dałem się tam. Byłem gotowy na to, że nie będzie chciał ze mną rozmawiać na temat swojego zaginionego przyjaciela. Miałem tylko nadzieję, że uda mi się czegoś dowiedzieć na ten temat. Wszedłem do sali. Było w niej pełno chorych i kilku shinigamich. Podszedłem do łózka chorego i spojrzałem na niego.

Nikuya - 2011-07-04 17:48:10

Była to podstarzała dusza. Mężczyzna z lekkimi zmarszczkami, czarnymi włosami. Oczy miał zamknięte. Oddychał płytko. Mogłeś wyczuć, że jego reiatsu było lekko uszczerbione, lecz na oko w dobrym stanie.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 17:53:01

- Witaj, Waruku. Jestem Kammitora Jizoku. Chciałby z Tobą porozmawiać o Twoim przyjacielu, Nataru... - powiedziałem do niego.

Miałem obawę, że mężczyzna nie będzie w stanie ze mną rozmawiać.

Może mógłbym ulżyć jego cierpieniom...? - pomyślałem.

Nikuya - 2011-07-04 17:57:05

Kapitanie Jizoku - usłyszałeś głos za swoimi plecami - Proszę nie męczyć moich pacjentów. - Za tobą stał Kapitan Kanyōna Shiawase. - Witaj w salach IV oddziału. Co cię tu sprowadza? - z uśmiechem na twarzy powitał cię.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 18:04:32

Odwróciłem się i ujrzałem kapitana. Podszedłem do niego. Znałem zasady panujące w szpitalu, przede wszystkim tę o zakazie krzyczenia w obecności pacjentów.

- Witaj. Przyszedłem w sprawie zaginionych shinigamich. Ten chory składał zeznania na temat jednego z członków X dywizji. Chciałem dowiedzieć się od niego czegoś więcej. Przy okazji, chciałem zapytać Ciebie o Shubi Hizji. Jak wiesz, on również zaginął. Prowadzę ich sprawę. - powiedziałem. - Co dokładnie jest temu starszemu mężczyźnie? - dodałem.

Nikuya - 2011-07-04 18:20:42

Ah tak. Hizji był bardzo dobrym żołnierzem, choć został tu, w IV dywizji. Zawsze bronił członków tego oddziału, nigdy nie pozwolił, by komuś coś się stało. Ceniłem go i chwaliłem. Nie wiem, jak zaginął. Jednego dnia po prostu nie przyszedł tutaj i tak to się zaczęło. Przyjaciele z dywizji go szukali, ale nic nie wskórali. - wskazał ręką dalszy koniec sali, wskazując by się przeszli. - Co do pacjenta Waruku to... sprawa nie wygląda dobrze. Cierpi na nieuleczalną chorobę płuc. Objawia się co miesiąc coraz silniejszymi atakami kaszlu i bólami w klatce piersiowej. Jest u nas trzeci raz. Zawsze gdy tu przybywał, razem z nim był shinigami z X oddziału. Miał brązowe włosy... Już tu nie przychodzi, tak jak było kiedyś...

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 18:30:32

- Tak... On też zaginął, również go szukam. O której widziałeś go ostatnio? - zapytałem.

Pomyślałem wtedy, by użyć mojej mocy, by uzdrowić Waruku. Nie byłem pewny tylko, czy moja moc jest w stanie uzdrawiać z chorób.

- Kapitanie... Mógłbym spróbować uleczyć go za pomocą mojej mocy? - zapytałem

Nikuya - 2011-07-04 19:15:31

Czwarty dzień minął, gdy go ostatni raz widziałem. - wzruszył ramionami.
Och, o tym nie pomyślałem. Znam umiejętność twojego zanpakutou. - spojrzał w dal i zamyślił się, zapewne wracając wspomnieniami do czasów, gdy pokazałeś swoją moc uczestnicząc w teście na Kapitana (w anime coś takiego był, nie pamiętam dokładnie). - Możemy spróbować. - powiedział zawracając.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 21:41:08

- Więc spróbujmy. Lecz nie powinienem uwalniać mojego zanpakutou tutaj. Jeśli wśród chorych jest ktoś, kto posiada reiatsu, po uwolnieniu mojego zanpakutou mogę go zabić poprzez wydzielanie reiatsu. Masz może gdzieś pustą salę, z dala od tych ludzi? - zapytałem.

Pomimo tego, że moje reiatsu nie należało do drastycznych, ilość po uwolnieniu mogłaby zabić osoby z bardzo słabym reiryoku. Przy uwolnieniu, postaram się ukrywać moje reiatsu, lecz nie wiem czy dużo to da.

Nikuya - 2011-07-04 21:49:40

Tak proszę, wejdź do sali numer 14. Ostatnio wynieśliśmy z tam tond wszystkich chorych. Ja tymczasem jeszcze zajrzę do kilku chorych. - i spokojnie odszedł.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 21:57:31

Ze wskazaniem kapitana, udałem się do owej sali. Było tam pusto. Puste łóżka, pozasłaniane okna, wszystko ładnie posprzątane. Wyciągnąłem miecz z pochwy, wyciągnąłem go w prawo od siebie na długość całej ręki, klingą ostrza do dołu

- Tatakau de namae Hikari... Kinbushi. - mój miecz przemienił się.

Po uwolnieniu shi-kai, skupiłem się na ukryciu mojego reiatsu.

Nikuya - 2011-07-04 21:59:50

Chyba ukryłeś je wystarczająco. Czas wracać do pacjenta.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 22:09:21

Spojrzałem na Waruku. Dyszał coraz ciężej. Zabrałem się do dzieła. Zebrałem swoje reiatsu w sobie, następnie przekazałem je do mojego miecza. Na ostrzu, kawałek na rękojeścią pojawił się ten znak: http://images44.fotosik.pl/219/3db3c0b43629076c.png. Następnie skupiłem się na chorym. Podniosłem swój miecz do góry wymawiając:
- Shinseina Asayake... - na chorego spadł słup jasnego, złotego światła. Na szczycie tego słupa widniał ten sam znak co na klindze mojego miecza. Czekałem już tylko na rezultaty. Miałem tylko nadzieję, że się powiodło.

Nikuya - 2011-07-04 22:14:20

Pacjent przestał kaszleć i oddychał głęboko. Jego reiatsu zostało uzupełnione. Otworzył oczy i rozejrzał się uważnie nie poruszając głową. Nic nie powiedział.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 22:21:09

- Jak się czujesz? - zapytałem

Nikuya - 2011-07-04 22:27:13

W lekkim zamyśleniu odpowiedział. - Lepiej. To zapewne twoja sprawka. I tak by mi przeszło.... - ostatnie zdanie wypowiedział ciszej.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 22:31:05

Nie zwróciłem uwagi na ostatnie zdanie. Nie spodziewałem się poklasku, wdzięczności. Postanowiłem zapytać.

- Chciałbym z Tobą porozmawiać o Twoim przyjacielu, Nataru... Wiesz, że zaginął kilka dni temu?

Nikuya - 2011-07-04 22:33:26

Wzruszył ramionami. - Pewnie wyruszył na jakąś misję. Dlatego go nie było.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 22:38:03

- Niestety... Zaginął wraz z innymi shinigami. Potrzebuję informacji na jego temat. Wiesz, gdzie przebywa? Podobno lubi przebywać w samotności... - zapytałem.

Nikuya - 2011-07-04 22:41:18

Cztery dni go już nie ma. - patrzył gdzieś w dal. - Zawsze wyruszał wypełnić jakieś zadanie i nie mógł się mną zajmować. - popatrzył oskarżycielko na Ciebie.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 23:01:07

- Nie zostawić Cię. Zostawił Cię pod opieką medyków z IV oddziału. Gdyby Cię zostawił, nie trafiłbyś tutaj. Nie przeżyłbyś. A teraz musimy go znaleźć. A Twoja wiedza o nim naprawdę może nam się przydać. - odpowiedziałem.

Nikuya - 2011-07-04 23:05:13

Zawsze mnie tu zostawiał. - powiedział z naciskiem na "zostawiał" - Zawsze odchodził bez słowa. Taka jego praca. Dostaje rozkazy i wyrusza. - cały czas patrzył na ciebie nie uśmiechając się.
Usłyszałeś za sobą wesoły głos. - Pacjent już wyzdrowiał? Dziękuję za fatygę, Kapitanie Jizoku. - z uśmiechem podziękował Kapitan IV dywizji.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 23:13:58

- Nie ma za co, kapitanie... - powiedziałem, wracając do rozmowy z Waruku. - Cierpisz na bardzo ciężką chorobę płuc. Na pewno ciężko mu jest Ciebie tu zostawiać. To dobrze, że walczysz o swojego przyjaciela, lecz musisz zrozumieć, że przez misje, które wykonuje, nawet te niebezpieczne, jest w stanie Cię utrzymać. Możecie kupić jedzenie i wodę, niezbędną do przeżycia dla dusz z reiatsu. To, że stał się shinigami daje korzyść Wam obu. - rzekłem.

Nikuya - 2011-07-04 23:18:26

Zostawił mnie tak jak zwykle. - dalej powtarzał swe słowa. - Bez słowa, jak zwykle. - dalej upierał się przy swoim, a nic nie wskazywało na to, że kłamie. Jego głos zdawał się lekko zachrypnięty.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 23:26:55

- Więc może powinieneś mu o tym powiedzieć? By mówił Ci o tym, że musi iść na misję? Możesz go zapytać o to jak go znajdziemy. Lecz potrzebuję Twojej pomocy, Waruku... - powiedziałem, starając się go przekonać, by powiedział mi coś więcej o Nataru.

Nikuya - 2011-07-04 23:37:53

Jakiej pomocy? Ja nic nie wiem. - znów prawda. Choć mogło się zdawać, że to bardzo ogólnie powiedziane, nieodnoszące się do niczego.

Kammitora Jizoku - 2011-07-04 23:49:26

- Wiesz, czy Nataru ma jakieś swoje ulubione miejsce, gdzie lubi przebywać w samotności? zapytałem.

Nikuya - 2011-07-04 23:53:30

Nie, nie mówił mi. - mówił płynnie, ale zanpakutou podpowiadał ci, że to kłamstwo.

Kammitora Jizoku - 2011-07-05 00:14:09

Odebrałem to, iż kłamie. Postanowiłem to zachować na razie dla siebie.

- Rozumiem. Miło, że chcesz pomóc swojemu przyjacielowi. Jak wysoko cenisz przyjaźń z nim? - zapytałem

Nikuya - 2011-07-05 00:15:30

Nie mam nikogo innego niż on. Jak wróci wszystko będzie w normie. - spokojnie odpowiedział.

Kammitora Jizoku - 2011-07-05 00:21:05

- Mieszkacie gdzieś w dzielnicach od 61 do 72 we wschodnim Rukongai? Przebywacie tam często...?

Nikuya - 2011-07-05 00:24:31

Dzielnica 59 to miejsce gdzie mieszkam. On także.

Kammitora Jizoku - 2011-07-05 00:32:17

- To nie jest daleko... Więc jest prawdopodobieństwo, że jest zamieszany w tę sprawę... - pomyślałem.
- Już dłużej nie będę Cię męczył. Jeszcze mam tylko dwa pytania. Jak często Nataru zostawia Cię samego? - zapytałem

Nikuya - 2011-07-05 00:35:13

Raz, dwa razy na miesiąc. Zawsze wraca po paru dniach... zawsze. - trochę tęsknie odpowiedział.
I ostatnie pytanie, chciałbym się położyć, moje biedne gardło nie wytrzyma.

Kammitora Jizoku - 2011-07-05 01:06:45

- No dobrze. Nie będę Cię już męczył. Dziękuję Ci, że poświęciłeś mi swój czas. Mam tylko nadzieję, że to, czego się dowiedziałem pomoże mi odnaleźć Twojego przyjaciela. Znam ten ból, więc to dla mnie jest zrozumiałe. Do widzenia, Waruku. Dziękuje... - powiedziałem, po czym wyszedłem z sali.

Nikuya - 2011-07-05 11:03:41

Pacjent nic nie odpowiedział. Zamknął oczy i z błogim spokojem zasnął.
Kapitan IV dywizji wyszedł za tobą. - Czy dowiedziałeś się tego co chciałeś?

Kammitora Jizoku - 2011-07-05 12:08:12

Dezaktywowałem shi kai. Schowałem miecz do pochwy po czym powiedziałem:

- Tak. Myślę, że tak. Dziękuję, że pozwoliłeś mi z nim porozmawiać, Shiawase-taicho. Nie przeszkadzam Ci już. Wracam do siebie... Jeśli będziesz czegoś potrzebował, przyjdź do mnie. Do zobaczenia - uśmiechnąłem się sztucznie po czym udałem się w stronę wyjścia.

Znów skierowałem się w stronę swojego biura. Miałem nadzieję, że shinigami z mojego oddziału już coś znaleźli.

Nikuya - 2011-07-05 12:40:22

Dziękuję Ci jeszcze raz za pomoc. Żegnaj. - i również oddalił się w stronę innych sal.

///czyli do biura...///

www.alians666.pun.pl www.dforce.pun.pl www.granarutoarena.pun.pl www.pokemongra.pun.pl www.998straz112.pun.pl